czwartek, 18 grudzień 2014 15:48

KOLEJNY ATAK URZĘDNIKA NA PRZEDIĘBIORCÓW

Czy przedszkola niepubliczne dołączają do kolejnego sektora prywatnego atakowanego przez polskich urzędników?

Stowarzyszenie Przedszkoli Niepublicznych stanowczo protestuje przeciwko wizerunkowi oświaty niepublicznej przedstawionemu w artykule Artura Radwana „Koniec równej dotacji dla prywatnych i publicznych przedszkoli” z dnia 09.12.2014 roku w Gazecie Prawnej.

http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/840595,koniec-rownej-dotacji-dla-prywatnych-i-publicznych-przedszkoli.html

Czytelnik może odnieść mylne wrażenie, że Ministerstwo Edukacji Narodowej próbuje zapobiec pobieraniu zbyt wysokiej dotacji przez prywatne placówki oświatowe i co gorsza, że to zjawisko (zbyt wysokich dotacji w stosunku do kosztów prowadzenia placówki) występuje .

 Fakty przedstawiają się zupełnie inaczej.

 Przedszkola niepubliczne nigdy nie otrzymywały dotacji w takiej samej wysokości jak przedszkola publiczne. Zgodnie z ustawą z dnia 7 września 1991 roku o systemie oświaty (t.j. Dz. U z 2004 r. Nr 256, poz. 2572 z późn. zm.) wysokość dotacji to minimum 75% procent wydatków bieżących ponoszonych na dziecko w przedszkolu przez gminę. Jednakże wydatki te w znakomitej większości gmin są zaniżane, co skutkuje przekazywaniem dla przedszkoli niepublicznych dotacji w wysokości niższej niż ww. ustawowe minimum. Fakt zaniżania dotacji dla przedszkoli niepublicznych w 95% skontrolowanych gmin potwierdziły zarówno NIK jak i Rada Krajowa RIO. Oba ww. dokumenty są dostępne publicznie i były prezentowane w bieżącym roku w Sejmie. W sprawach dotyczących zaniżania dotacji przez jednostki samorządu terytorialnego toczą się liczne postępowania sądowe przeciwko gminom w całej Polsce.

Zapewnienie opieki przedszkolnej należy do obowiązków gminy. Na każde czworo dzieci w polskich przedszkolach, jedno uczęszcza do przedszkola niepublicznego. Przedszkola niepubliczne zostały w znakomitej większości utworzone z kapitału prywatnego (w większości z kredytów bankowych) a nie z podatków, jak w przypadku przedszkoli gminnych. W każdym przypadku koszty budowy prywatnego przedszkola są kilkakrotnie niższe od kosztów budowy
i utrzymania przedszkoli publicznych – finansowanych przez gminę z naszych podatków.

 W prawidłowo funkcjonującej gospodarce kapitalistycznej nie można pod żadnym względem podpisać się pod stwierdzeniem nieracjonalnie wydanych środków finansowych przez przedsiębiorcę. Nieracjonalność wydatkowania pieniędzy publicznych i brak jakichkolwiek oszczędności to domena polskiego urzędnika a nie polskiego przedsiębiorcy. Przedsiębiorca chcąc walczyć o pozycję rynkową, musi podejmować optymalne decyzje i tym samym maksymalizować efektywność finansowania działalności przy ograniczonych środkach: w tym przypadku pochodzących zarówno od rodziców jak i z dotacji gminnej.

 Ciężar zniżanych przez gminy dotacji ponoszą de facto sami rodzice. W zdecydowanej większości przypadków, z chwilą wypłacania przez gminy dotacji w prawidłowej kwocie, czesne mogłoby być niższe. Zachęcamy do odwiedzenia i przeanalizowania wydatków gmin oraz rozwoju sektora przedszkoli niepublicznych w tych gminach, gdzie urzędnik traktuje osobę prowadzącą przedszkole niepubliczne po partnersku a dotacje otrzymywane są w prawidłowej wysokości, nie wspominając o poziomie satysfakcji rodziców.

 Jeśli chodzi o rozliczanie dotacji: urzędnicy samorządowi nagminnie wykazują się nieznajomością przepisów ustawy o systemie oświaty kwestionując wbrew jej postanowieniom wydatki ponoszone przez przedszkola niepubliczne i dając wyraz szeroko obowiązującej w Polsce władzy urzędniczej.

 Urzędnik nie ma prawa kwestionować zgodnych z prawem zasad finansowania placówki oświatowej, włączając prawo dyrektora placówki do otrzymywania wynagrodzenia. Wynagrodzenie dyrektora w znakomitej większości wykorzystywane jest na pokrycie ogromnych wydatków związanych z utrzymaniem nieruchomości, w której funkcjonuje przedszkole albowiem zgodnie z prawem nie można finansować z dotacji wynajmu własnej nieruchomości, nie wspominając o ryzyku przedsiębiorcy narażonego na ustawiczne zmiany prawa oświatowego (przedszkole za złotówkę, 6-latki do szkół, przekształcenie oddziałów przedszkolnych w przedszkola, zmiany poziomu dotacji, itp.). Podkreślić należy, że w zdecydowanej większości przypadków osoba prowadząca przedszkole niepubliczne (jak każdy inny mały przedsiębiorca!) pełni kilka funkcji takich jak dyrektor pedagogiczny, dyrektor administracyjny, finansowy, intendent czy nauczyciel i musi połączyć kilka etatów. Te funkcje w przedszkolach publicznych pełni zawsze kilka osób zatrudnionych na stanowiskach urzędniczych i opłacanych z naszych podatków.

 Przypominamy, że obowiązkiem urzędników jest służyć społeczeństwu i obywatelom, zwłaszcza przedsiębiorcom, którzy nie tylko odciążają gminę z jej obowiązków ale też pośrednio finansują jego wynagrodzenie.

 Z prowadzonych przez nas systematycznie wyliczeń dotacji w gminach na terenie całej Polski, czym jako jedyny podmiot w Polsce (sic!) zajmuje się Stowarzyszenie Przedszkoli Niepublicznych, wnosimy, że faktyczne wydatki bieżące/dziecko w przedszkolu publicznym kształtują się na poziomie 700-1000 zł. Powiększając tę kwotę o inwestycję w budynek przedszkolny otrzymujemy wydatek rzędu 1600 zł./dziecko. To są wydatki ponoszone całkowicie przez podatnika. Nie zapominajmy, że rodzic opłaca godziny ponadprogramowe i wyżywienie
w przedszkolu publicznym, co jeszcze powiększa tę kwotę.

Średni poziom dotacji dla przedszkola niepublicznego w Polsce to ok. 300 zł/dziecko miesięcznie. Średnie czesne (wyłączając placówki ekskluzywne mające rację bytu jedynie w dużych miastach i oferujące ponadprzeciętne warunki nauczania) to ok. 400 zł. Dodając te dwie kwoty, bez skomplikowanych kalkulacji widać, że utrzymanie dziecka w przedszkolu niepublicznym jest o ponad połowę tańsze niż w przedszkolu państwowym.

Dalsze niekorzystne dla sektora prywatnego zmiany ustawy o systemie oświaty spowodują podcięcie kolejnej gałęzi prywatnej inicjatywy gospodarczej. Bankrutujące przedszkola niepubliczne wymuszą kolejne inwestycje publiczne (trzeba będzie wybudować nowe przedszkola w miejsce zbankrutowanych prywatnych, a to ok. 8 mld złotych) i dalsze zwiększanie deficytu budżetowego, nie wspominając o znacznym pogorszeniu jakości wczesnej edukacji.

Bez niepublicznych placówek nie ma szans na powodzenie reformy wychowania przedszkolnego, która wchodzi
w życie 1 września 2015 r. Nie ma również mowy o wypełnieniu zobowiązań zawartych w Strategii Lizbońskiej.

Optymalnym rozwiązaniem dla polskich przedszkoli, jest jednolita, taka sama dotacja dla wszystkich dzieci w polskich przedszkolach bez różnicowania rodzaju placówki. O reszcie zdecyduje rynek i rodzice. Już dziś przedszkola niepubliczne w wielu regionach polski są tańsze od publicznych. Ustanowienie równej dotacji dla wszystkich dzieci spowodowałoby rozwiązanie problemu z brakiem miejsc przedszkolnych raz na zawsze.

Podkreślamy jeszcze raz: obecnie gmina wypłaca prywatnemu przedsiębiorcy jedynie 75% wydatków, które sama ponosi na utrzymanie dziecka w przedszkolu publicznym – dodatkowo bezprawnie zaniża kwotę bazową tak, aby to 75% było jak najmniejsze. W kwocie bazowej nie ma kosztów utworzenia budynku przedszkola i inwestycji związanych z jego rozbudową. Te koszty pochodzą z podatków nas wszystkich – również rodziców, których dzieci nie korzystają z oferty oświaty publicznej.

 Z poważaniem Zarząd Stowarzyszenia Przedszkoli Niepublicznych.

 

środa, 17 grudzień 2014 08:19

Skarga dot. artykułu w Gazecie Prawnej

Warszawa, dnia 15 grudnia 2014 r.

 

Rada Etyki Mediów

ul. Foksal 3/5, pokój 30

00-366 Warszawa

Ryszard Bańkowicz - Przewodniczący Rady Etyki Mediów

                                                                                              

 

Skarga

Stowarzyszenie Przedszkoli Niepublicznych stanowczo protestuje przedstawionemu wizerunkowi Oświaty Niepublicznej przedstawionemu w artykule Artura Radwana „Koniec równej dotacji dla prywatnych i publicznych przedszkoli” z dnia 09.12.2014 roku w Gazecie Prawnej.

http://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/840595,koniec-rownej-dotacji-dla-prywatnych-i-publicznych-przedszkoli.html

Dziennikarz Artur Radwan w w/w artykule przytacza niesprawdzone fakty dotyczące wydatkowania dotacji w sposób budzący u czytelnika wzburzenie i niechęć do środowiska osób prowadzących niepubliczną działalność oświatową.

W artykule absorbuje uwagę czytelników na zagadnienie nieprawidłowego wydatkowania dotacji podmiotowej, podając przy tym kilka niesprawdzonych przykładów (samochody terenowe, sprzęt elektroniczny). Tak tendencyjne podejście do tematu wskazuje na stronniczość i niechęć w stosunku do właścicieli placówek niepublicznych. Czytelnik może odnieść wrażenie ,że MEN próbuje zapobiegać pobieraniu dotacji przez nierzetelne placówki oświatowe i co gorsza to zjawisko jest nagminne. Praktyka pokazuje zgoła odmienną rzeczywistość. Kontrolujący urzędnicy często przekraczają swoje kompetencje i dokonują nadinterpretacji obowiązujących przepisów. Okazuje się, że wiele wydanych decyzji o zwrocie dotacji (nagłośnionych w mediach), po postępowaniach odwoławczych zostaje uchylonych.

Takie podejście do tematu świadczy o braku rzetelności dziennikarskiej i naraża całe środowisko na potępienie przez opinię publiczną.

Jako Stowarzyszenie zrzeszające właścicieli przedszkoli niepublicznych pragniemy wskazać ,że swoim artykułem Pan Artur Radwan naruszył Kartę Etyczną mediów w zakresie :

- zasady prawdy – posługując się zasłyszanymi opiniami nie popartymi prawomocnym wyrokiem sądu

- zasady obiektywizmu – nie próbując wyjaśnić gdzie leży prawda i kto dokonuje nadużyć

- zasada oddzielenia informacji od komentarza – sprytnie wykorzystując informację o pracach w MEN z komentarzami samorządowców którym jest na rękę proponowana przez MEN zmiana przepisów

- zasada uczciwości – ulegając sugestiom samorządowca od którego otrzymał informację o rzekomym złym wydatkowaniu dotacji

- zasada szacunku i tolerancji – naruszając godność i dobre imię tysięcy właścicieli placówek niepublicznych wykonujących rzetelnie na co dzień swoją pracę często bez wynagrodzenia

- zasadę pierwszeństwa dobra odbiorcy – szkalując przedszkola niepubliczne co w odbiorze społecznym prowadzi do prostego przekazu – złodzieje-

- zasadę wolności i odpowiedzialności – nie zastanawiając się nad skutkami społecznymi artykułu.

W związku z tym działając w imieniu naszych członków domagamy się ukarania Artura Radwana oraz umożliwienia Stowarzyszeniu Przedszkoli Niepublicznych zamieszczenia sprostowania na łamach Dziennika Gazeta Prawna w formie polemiki z zawartymi w artykule Pana Radwana stwierdzeniami.

Stowarzyszenie Przedszkoli Niepublicznych